~ Imagine ~
"I niech los zawsze wam sprzyja." ~ Igrzyska Śmierci
- Uważaj piękna, bo rudy zmienia się w prawdziwy ogień ! - Krzyknął Ayden, kiedy już wychodziła z sali.
Miała ochotę wrócić tam i rzucić w niego choćby butem, jednak uznała, że nie ma to sensu. Pewnie i tak sprawiła by u tym radochę. "On jest zwykłym idiotą i nie ma potrzeby się nim przejmować" starała się sobie wmówić. Jednak nie mogła. Zawsze gdy pojawiał się w otoczeniu coś czuła... Przyjemne mrowienie. Wiedziała, że nie jest jej obojętny. Jest dla niej kimś naprawdę ważnym. "Dość" powiedziała sobie. "Są inne, ważniejsze rzeczy niż on".
Szybko doszła do swojego pokoju. Na półkę nocną odłożyła kołki i inne akcesoria. Szybko oswobodziła się z kostiumu. Stanęła przed lustrem w samej bieliźnie. Popatrzyła na siebie. "Pewnie nie podobam mu się" pomyślała. Rozczochrane rude włosy zakrywały jej prawie całą twarz.
Poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic, wysuszyła włosy. Lubiła je dotykać. Były bardzo miękkie, po myciu. Udała się do szafy. Wyciągnęła stamtąd swoje ulubione krótkie jeansowe spodenki, oraz luźną bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii. Dodała to tego kilka bransoletek. Stwierdziła, że wygląda dobrze. I o to jej chodziło. Uśmiechnęła się do siebie nieobecnym wyrazem twarzy.
- To co teraz? - zapytała siebie na głos.
Nie wiedziała co ma robić. Pewnie chłopaki są jeszcze w sali. Clary usiadła na chwilę. Wzięła swojego laptopa. Zaczęła szukać nowych sposobów zabijania wampirów. Było to jej hobby. Potrafiła szukać tego godzinami. Lubiła także czytać różne opowiadania i blogi o wampirach. Ludzie czasem nie wiedzieli jak bardzo się mylą, lub jak blisko prawdy są. Spojrzała na zegarek. Była 21:24. Nie wiedziała, że aż przez 11 godzin szukała informacji o wampirach. Wstała i odłożyła komputer. Przejrzała się w lustrze. Nałożyła na usta błyszczyk. Założyła szpilki i wyszła z pokoju. "Na szczęście nie ma tak daleko" pomyślała i poszła do klubu.
Clary weszła do klubu. Na powitanie zaatakowała ją piosenka Drinking From The Bottle Calvina Harrisa. Lubiła tą nutę. Świetnie się przy niej tańczyło. To była jej piosenka. Szybko weszła na parkiet. Jakieś typy zaczęły się wokół niej kręcić. Nawet się cieszyła, ponieważ choć na chwilę mogła zapomnieć o Aydenie, jego kocich ruchach. "Skończ ! " Sprzedała sobie kuksańca w myślach. Jakiś wysoki ciemnowłosy chłopak stał zaskakująco blisko niej. Co więcej uważnie się jej przyglądał. Na pierwszy rzut oka był zachwycająco przystojny. I ruszał się też niczego sobie.
Poruszył znacząco brwiami. Uśmiechnęła się półgębkiem. W przypływie adrenaliny podeszła nieco bliżej chłopaka. Piosenka się skończyła. Widać, że DJ lubił Calvina Harrisa, ponieważ z głośników zaczęło wydobywać się We'll Be Coming Back. Clary tańczyła dalej, z ciemnowłosym przystojniakiem. Nagle zachciało jej się pić, więc zeszła do baru. Spojrzała na parkiet, ale chłopaka juz tam nie było. Nie przejęła się tym zbytnio. Były tam tłumy. W tej samej chwili jakiś gość odwrócił się z drinkami w rękach i wylał na nią zawartość szklanek.
- Wielkie dzięki pacanie! - ryknęła oburzona - Będziesz to ze mnie zlizywał aż nie będę całkowicie sucha!
- Ogarnij swą bujną grzywę i nie wymachuj tak przeszczepami. - Kiedy już się przyjrzał i uzmysłowił sobie że to Clary, chłopak uśmiechał się szyderczo i dziwnym tonem wymruczał. - Wróć. Ależ bynajmniej, nie mam nic przeciwko, ale wolałbym osobny pokój, zamiast parkietu, choć przyznaje, że teraz jest mi to bez różnicy, charie.
- Wiesz... Dla mnie to nie różnica. Nie lubię robić tego, jak każdy patrzy.- odparła automatycznie. Zebrało jej chwilę nim zdała sobie sprawę jak niebezpieczną grę prowadzi. W dodatku z wieloletnim obiektem westchnień każdej dziewczyny przy chorych zmysłach.
- Pomijając, że chcesz, żebym zlizał z ciebie whisky, przy barze pełnym ludzi i tych nieludzi ?
- Z tym swoim mózgiem pełnym dowcipów i wszech wiedzy powinieneś wiedzieć co to metafora.- Chłopak uniósł brew z szyderczym uśmieszkiem zmierzył Clary wzrokiem.
- Z tą swoją postawą niedostępnej powinnaś wiedzieć, jak rozmawiać z takimi jak ja - Przez moment miała wrażenie, że w swoim irytującym zdaniu zawarł jakaś aluzję, ale myśl uciekła jej zbyt szybko.
- To znaczy jakimi ? - skrzyżowała ręce na piersi - Aroganckimi pajacami, którzy nie widzą dalej niż czubek własnego nosa ?
Przed dosłowną sekundę widziała zdziwienie na jego twarzy, ale równie szybko jak się pojawiło, tak szybko zniknęło. Mimo tego zarejestrowała w pamięci, że Ayden był zdziwiony, przez ten krótki czas, ale jednak. Teraz wydawał się urażony. Ale każdy, kto go znał, wiedział, że to tylko gra cieni i jego głupawego charakteru.
- Rozumiem, że sarkazmem próbujesz uzmysłowić sobie, że pożądanie takiego ciała - wskazał na siebie - jest grzechem ? - Clary zastanowiła się nad kilkoma odpowiedziami, ale po chwili wybrała jedną nie bardzo wiedząc, jak gość zareaguje. Z tym jego dziwacznym charakterem nigdy nic nie wiadomo.
- Do tej chwili jeszcze o tym nie myślałam - wymamrotała.
Słysząc swój szept, uświadomiła sobie, że muzyka ucichła, a wszyscy zaczęli kłębić się koło baru przy którym oni stali. Rozejrzała się po barze w poszukiwaniu Jacoba, którego jak zwykle nie było, kiedy był potrzebny... Westchnęła z naburmuszoną minę, spojrzała na Aydena.
"A ten, z czego się cieszy ?"
- To znaczy, że o tym właśnie myślisz ? - uniosła wysoko brwi, zastanawiając się nad jakąś ciętą ripostą. Jak po złości żadna nie przyszła. Postanowiła grać na zwłokę.
- O czym ? - jego ramiona dziwnie sie poruszyły, jakby chciał się na nią rzucić. Do głowy przyszedł jej kary godny pomysł. Zbeształa się i strzeliła sobie w twarz w myślach.
- Słodka jesteś, gdy udajesz, że nie wiesz o co chodzi. - zbliżył sie do niej powoli. Włożył ręce do kieszeni i nadal uśmiechając się szeroko pochylił się do niej. Było jasne, że schował je specjalnie by nie dotknąć jej. Ze zdziwieniem uświadomiła sobie, że w sumie nawet nie miałaby nic przeciwko. "Dość tego.... !" Napomniała się w myślach - Brakuje ci ciętych ripost, czy zastanawiasz się jak uciec ? - zamrugała, po czym odparła zimnym tonem.
- Jedno i drugie. - powiedziała po chwili.
- Tak. - przytaknął z dezaprobatą. - Chyba potrzebne ci świeże powietrze. Nie uważasz, że zrobiło się tu strasznie gorąco ? - jego głos irytująco przypominał aksamit. Bo tak jakby tkanina miała głos...
Nim się zorientowała stała przez klubem. Czuła się dziwnie szczęśliwa, że jest sam na sam z Aydenem. Spojrzała na jego twarz. Chłopak podchwycił jej spojrzenie. Zobaczyła w nim niepokojący błysk.
- Nie udawaj, wiem, że tego chcesz... – powiedział przeciągając głoski z szatańskim uśmiechem, który wręcz uwielbiała. Zamrugała szybko, nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- Niby co chcę? – unosiła głowę do góry.
„Na Anioła!- pomyślała - ale zimno”. Zobaczyła, że Ayden do niej podchodził. Zrobiła szybki krok w tył i przycisnęła się do ściany. „Cholera!” zaklęła. Chłopak był coraz bliżej. Czuła niemal ciepło bijące od jego ciała. Poczuła jego oddech na swojej skórze. Gorączkowo szukała drogi ucieczki, ale Ayden chwycił jej twarz w dłonie delikatnym gestem obrysował kciukiem linie jej ust. Przeszył ją swoim spojrzeniem. Clary nie mogła oderwać od niego oczu. „Jeszcze brakowało tego, żebym się zakochała” pomyślała z nutą smutku. Jednak teraz nic nie miało znaczenia. Zapomniała o tym, co szeptał rozsądek. Ayden pochylił się nad nią i wreszcie, po tylu latach ich usta się spotkały. Z początku muskając siebie, jak muśnięcia motylich skrzydełek, testując siebie.
To było niesamowite. Kolana jej zmiękły. Czuła, że on jej pragnie. Tu i teraz. A ona pragnęła jego. Nie kontrolowała się. Usłyszała tylko, że jęczy z rozkoszy. Ayden odsunął się od niej i spojrzał głęboko w oczy. Zobaczyła na jego ustach tajemniczy uśmiech, który tak bardzo był zmysłowy, jak poranna bryza. Chłopak pocałował ją i wziął w ramiona, zamykając w szczelnym uścisku. Jego ręce dostały się pod bluzkę Clary. Nie chciała, żeby przestawał, choć nie za bardzo wiedziała co ten człowiek wyczynia. Ale mimo to podobało jej się. Ich pieszczoty stały się coraz bardziej namiętne. Kiedy Ayden chciał chwycić ją i przyciągnąć do siebie jeszcze mocniej, usłyszeli rozbawiony głos.
- Hej, gołąbeczki ! - zawołał ktoś. - Nie uważacie, że migdalenie się TUTAJ - podkreślił to słowo podnosząc głos o oktawę wyżej - jest niestosowne ?
Ich twarze momentalnie zwróciły się na stojącego chłopaka opartego o tyle wyjście Klubu. Clary od razu rozpoznała Jacoba. Czuła, że się rumieni, więc odwróciła głowę w przeciwną stronę wtulając twarz w koszulkę Aydena. Czuła, że był wściekły na przyjaciela, choć jego twarz była stoicko spokojna. Nie mogła uwierzyć, że po tylu latach, jej marzenie się spełniło i zostało tak brutalnie przerwane.
- Teraz Cię wzięło na żartowanie ?! - warknął Ayden z ostrą ironią. Odsunął się gwałtownie od Clary, która nadal płonęła. Widząc jej czerwone policzki uśmiechnął się. Spojrzała na niego. "Pięknie... Pomyślała. Tego mi tylko brakowało."
Wyprostowała się i z lodowatą złością spojrzała na przyjaciela.
- Gdzieś ty był jak cię nie było ? - Zdziwiła ją jej własna złość. Właściwie to dlaczego była wściekła ? Przecież dostała to czego chciała, podobało się i cześć?! Nie umiała doszukać się w tym czegoś głębszego. Z resztą na chwilę obecną, było to niemal nieistotne.
Chłopak wyglądał na skuszonego. W dodatku wyglądało to szczerze.
- Myślałem, że to nie wy ? - Clary uśmiechnęła się z wyższością.
- Niezła próba Khaled. Niestety zawsze pojawiasz się w nieodpowiednim czasie, o nieodpowiednim miejscu.
- Chyba chciałaś powiedzieć, że w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. - spiorunowała Aydena wzrokiem. Nie rozumiała, dlaczego ją poprawiał ?
- Dokładnie o to mi chodziło. - Jej dziwnie spokojny głos, ją samą wprawił z zakłopotanie.
Ruszyła przed siebie nie zwracając uwagi na szeptających chłopaków za nią. Czuła na sobie badawcze spojrzenie Aydena, i była prawie pewna, że nie podobało się jemu jej zachowanie. Nie mogła nic poradzić. Z resztą nie zrozumiałby...
Wzięła głęboki wdech. Uspokoiła się. Runa słuchu zaczęła działać. Chłopcy rozmawiali zaskakująco cicho. Z trudem wychwyciła poszczególne słowa, co było irracjonalne zważywszy, że w końcu była Nocnym Łowcą.
- Wiem, (...)- Nie usłyszała do końca. Chwilowa pauza, coś mruknął i trochę głośniej dodał -To błąd, i co z tego ?
Coś w niej fiknęło koziołka.
- No nic. Tak tylko... -znowu umknęło jej słowo. Zaklęła cicho pod nosem. - Ona... - nie dosłyszała imienia, ale nie była pewna czy chce jej słyszeć. - Ty w ogóle myślałeś... -
"Szlak, zaklęła z myślach ! Muszą być aż tacy dyskretni ?
Nagle usłyszała krzyk. Jakby ktoś był obdzierany ze skóry. Ayden jako pierwszy rzucił się do pościgu. Zaraz za nim ona, a na końcu niezdecydowany Jacob. "Jak jest tam 10 wampirów sam nie da sobie rady, pomyślała. Sama ledwo załatwiam pięć na raz." Gdy dotarli na miejsce zobaczyli czyjeś zwłoki.
- Cóż za niechlujny wampir. - odparł Ayden z obrzydzeniem w głosie. - Nawet nie potrafi pożywić się kulturalnie.
- Przestań. - syknęła - cicho bądź !- Zobaczyła, że Nocny Łowca obojętnie podszedł do leżącego ciała, po czym najbardziej protekcjonalnym głosem stwierdził:
- Nie żyje. To więcej niż pewne.
Clary schyliła się, aby oderwać obcas, kiedy ktoś zaszedł ją od tyłu. Czuła, że będą kłopoty, a ten ktoś to na pewno nie Jacob, a tym bardziej nie stojący przed nią Ayden, z dziwnym wyrazem twarzy. Wampir, zawołały jej myśli. Wszędzie by poznała ten niezidentyfikowany zapach. Czyjeś ramiona zacisnęły się na niej jak imadło. Krwiopijca ustawiła jej nogi tak, że nie mogła zrobić nic by dać sobie szansę na ucieczkę i skopanie tyłka temu włóczędze. Jedną ręką podtrzymywała jej brodę. Poczuła, że wampir bawi się swoim pazurem na jej gardle. Clary miała ochotę ją zabić, jednak wiedziała, że jeśli się poruszy ta ją ugryzie, albo rozharata jej tętnice szyjną szponem. Zdołała jednak przechylić głowę na tyle, aby widzieć chłopaków. Zobaczyła, że Ayden się spiął, choć pozornie wyglądał jak Anioł Zemsty z tym anielskim spokojem. Natomiast Jacob był blady jak ściany w prosektorium.
- Bądź grzeczną pijawką i puść ją.- Syknął Ayden spokojnie.
- Bo co mały Nocny Łowco ? Zahipnotyzujesz mnie swoim urokiem? - powiedziała drwiąc z chłopaka, który prychnął.
- Jeśli będzie trzeba to cie nią oślepię. - odparł chłopak wzruszając niechlujnie ramionami.
- Moglibyśmy zostać idealną parą. - Powiedziała pijawka wzdychając. Oby nie był na tyle głupi, aby nabrać się na tą starą sztuczkę pomyślała Clary z rozdrażnieniem.
- Wybacz kochana, ale nie dostałaś sie na listę rzeczy, które chce zrobić w ramach pokuty. - Gdy to powiedział Wampirzyca zaczęła się śmiać i przysunęła szpon do gardła Clary. Czuła, że zaczęła go wbijać. "świetnie... pomyślała z rosnącą złością. Jego egoizm po prostu nie ma granic...
- Przystojny i arogancki. - zaszczebiotała. Clary wywróciła oczami. - cóż za boskie połączenie.
"Dlaczego wszyscy na to lecą?” Zastanowiła się.
- Piękna i głupia. Wiesz, że ataki na Nocnych Łowców kończą się awanturą z prawem. Jeszcze możesz wyjść z tego z twarzą, razem ze swoim klanem.
- Bystry jesteś.
- Ayden! - Krzyknął ostrzegawczo Jacob. Słyszała, że był mocno zdenerwowany.
- W przeciwieństwie do ciebie nawet bardzo. - powiedział Ayden, a wampirzyca do niego syknęła. - Zamorduję cie powoli. Będę kroplami lał wodę święconą na twój zniekształcony pysk.
- Nie potrafiłbyś.
- Chcesz mnie wypróbować ? - Odpowiedział. Słychać było, że jest zbyt pewny siebie.
- Chce przysługi. - Clary parsknęła śmiechem. Wampir, który chce przysługi, musiał bardzo nisko upaść. Jednak mimowolnie zastanowiła się, o co może chodzić. Nie wiedziała skąd, ale znała ten głos. Pamiętała go. Jednak obraz nie przychodził. Był zbyt rozmazany, bo cokolwiek stwierdzić.
- Jakiej ? - zapytał Ayden czujnie. Dziewczyna wiedziała, że palnie coś głupiego. Zaczęła kiwać głową, aby nic nie mówił, jednak to nie poskutkowało. - Chcesz, żebym zrobił ci operacje plastyczną biustu ? - zaśmiał się z własnego żartu, po czym dodał. - Wybacz, ale tej desce snowboardowej już nic nie pomoże.
- Zabawny jesteś... - Chłopak zastygł. Ale było już za późno. Clarissa nie poczuła ugryzienia i szarpnięcia. Poczuła jednak ciepło spływające po jej szyi. Wiedziała, że po normalnym ugryzieniu nie traciłaby tyle krwi i w takim szybkim czasie. Pewnie nieźle rozharatała mi gardło, pomyślała. Teraz wiem jak czują się przyziemni... Nie miała siły stać. Upadła najpierw na kolana. Jej ciało robiło się strasznie lekkie. Słyszała odgłosy walki. Sama zabiłaby z chęcią kilka wampirów, jednak traciła siły z zadziwiającą wręcz szybkością. Upadła osłaniając twarz. Jeszcze tyle mogła zrobić. Usłyszała jęk, który przypominał jakieś ranne zwierzątko. Oczami wyobraźni zobaczyła, że to Ayden wpada w furię. Interesujący widok, pomyślała. Odwróciła się na plecy. Patrzyła na niebo. Po raz pierwszy w życiu mogła sie przyjrzeć czystemu granatowemu niebu. Tyle gwiazd, pomyślała. Wiedziała, że zachowuje sie tak, tylko dlatego, że traciła krew, ale nie mogła wyjść z zamglenia, że za dużo wypiła. Czuła się okropnie, że muszą robić wszystko bez niej.
Nagle zobaczyła kogoś nad sobą. Wszystko widziała jak przez mgłę, ale był to Ayden. Doskonale znała każdy centymetr jego ciała. Teoretycznie, napomniała się w myślach z lekkim chichotem. Była pewna, że zobaczyła łzę w jego oku, a może to był błysk ?
- Odwróć się. - Powiedział. Uniosła ospałe brwi. Dlaczego to miała by się odwrócić ? - Jay, powiedziałem byś sie odwrócił ! - warknął, a głos prawie mu się załamał.
Ayden zaczął ją rozbierać. W innych warunkach dałaby mu w twarz, jednak teraz wiedziała, że robi to tylko dlatego, aby narysować jej Irantze. Czuła, jak odsunął jej włosy i naciągnął koszulkę tuż obok ugryzienia. Po sekundzie poczuła przyjemne pieczenie i zimne dłonie Aydena podtrzymujące jej kark. "Więc nie rozebrał mnie do końca, pomyślała z nutą zawiedzenia. Spojrzała na rękę chłopaka. Cała była we krwi. Widziała na niej nacięcia.
- Co si się stało w rękę? - Zapytała go słabym głosem.
- Nic takiego. - Odpowiedział i zaczął oglądać jej ranę. Czuła, że zaczęła się goić, jednak nadal krew z niej leciała. Ayden rzucił wiązanką przekleństw. Uśmiechnęła się.
- Wyrażaj się ! - wychrypiała.
- Nie powinnaś się w ogóle odzywać. - Jego głos brzmiał jakby z oddali... czuły, spokojny i taki aksamitny. Zobaczyła, że Ayden ściąga koszulkę. Nie chciała na niego patrzeć, choć wzrok nie chciał się odwrócić. Bała się, że coś mu się stanie, w którejś części mózgu wiedziała, że to niedorzeczne martwić się o tego egocentryka.
- Przyciśnij do rany. Powinno zatamować krwawienie, póki znak nie zacznie na dobre działać.
Gdy to wypowiedział podał jej swoją koszulkę. Nie chciała jej brać i przyciskać do rany. Wiedziała, że to mało da. Przycisnął ją za nią. Czuła, że Ayden uważnie ją obserwuje. Spojrzała w jego oczy. Tylko raz tak na nią spojrzał. Przed klubem nim ja pocałował. Po chwili poczuła, że wkłada jej ręce pod kolana i szyję. Podniósł ją. Czuła jego napięte mięśnie. Mimowolnie zamknęła oczy.
- Nie zamykaj oczu. Nie waż mi się zasnąć. Rozmawiaj ze mną. - Powiedział błagalnym tonem. Nie była pewna, ale chyba słyszała rozpacz w jego głosie.
- Na co masz ochotę? - usłyszała serdeczny ton Jacoba, który szedł obok.
Co za irracjonalne pytanie... - starała się odpowiedzieć, lecz wyszło jej to marnie. Poczuła, że Ayden przyspiesza. Następnie ciemność złapała i otuliła ją swoim kocem, a cały świat zniknął.
By, MementoMori&Clarissa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz